Rozdział 2
Zuza poczuła lekkie mrowienie w całym ciele, a po chwili dopadło ją uczucie spadania. Zanim się obejrzała stała przed instytutem w Nowym Jorku. Budynek był zbudowany w stylu gotyckim. Nie zrobił na niej dużego wrażenia, zważywszy na to, że już w nim była, w przeciwieństwie do jej brata, który patrzył się na budowlę z zachwytem wymalowanym na twarzy.
- Idziemy?- zapytała brata wyrywając go z zamyślenia.
-Tak, chodźmy.
Już mieli przekraczać bramy instytutu, gdy z budynku wyłoniła się dobrze znana im postać.
- Izzy!
- Zuza!- krzyknęły w tym samym czasie, po chwili już się ściskały.
- Cześć, Iz
-Cześć, Jace- teraz Isabelle ściskała Jace'a.
- Wchodźcie do środka, poznacie Clary i Jonathan'a, mówiłam wam o nich...- rodzeństwo Herondale spojrzało na Isabelle jakby była obłąkana.
- naprawdę nic wam o nich nie mówiłam?- oboje pokręcili przecząco głowami.
-Hyymm, no dobrze opowiem wam po drodze.
***
- Powinna już być. - powiedział zniecierpliwiony Jonathan.
- Jeśli dobrze się domyślam kim będą tajemniczy goście to Isabelle zaprowadzi ją do swojego pokoju i długo stamtąd nie wypuści.- powiedział Alec, siedząc na parapecie.
- Ją? Dlaczego Izzy nam nie mówi kto to, przecież...- urwała Clary słysząc śmiech dobiegający z korytarza.
Kilka sekund później drzwi do biblioteki otworzyły się ,a w wejściu stanęła Isabelle z jakimś chłopakiem i dziewczyną.
- Wiedziałem!- wykrzyknął Alec i zszedł z parapetu, gdy zobaczył tamtą dwójkę.
- Co wiedziałeś?- zapytała niebieskooka.
- Że to wy będziecie "tajemniczymi" gośćmi Isabelle.- zrobił cudzysłów w powietrzu. Dziewczyna spojrzała na Isabelle niedowierzaniem, a Izzy wzruszyła ramionami.
- No dobra chodź tu do mnie - powiedział i przytulił dziewczynę poczym podszedł do chłopaka o błąd włosach.
- No nareszcie raczyłeś odwiedzić swojego parabatai.- Powiedział ciemnowłosy i uściskał blondyna.
- Mi też miło cię widzieć Alec.- powiedział blondyn na co brązowowłosa parsknęła śmiechem.
- Jestem Zuzanna Herondale, a to mój brat Jace. - przedstawiła się Zuza i wskazała na Jace'a.
- Jonathan Morgenstern, a to Clary , moja siostra. - przedstawił się białowłosy, cały czas patrząc się na dziewczynę. Odkąd weszła do biblioteki nie mogę oderwać od niej wzroku, co się ze mną dzieje!?
-Gdzie Maryse? - zapytał Jace.
- Pewnie w swoim gabinecie - odezwała się w końcu Isabelle- bacznie obserwując Jonathan'a i Zuze .
- Chodźcie, poznacie resztę- odezwał się Alec i zaczął kierować się w stronę drzwi ,a Zuza i Jace podążyli za nim.
***
Gdy weszli do salonu, ujrzeli piętnaście par oczu zwróconych prosto na nich. Alec szybko wszystkich nam przedstawił, poczym zaprowadził nas do gabinetu Maryse, aby przydzieliła nam pokoje. Od Alec'a dowiedzieli się, że mają być dwuosobowe. Kiedy cała trójka znalazła się przed drzwiami gabinetu, ciemnowłosy zapukał kilka razy poczym wpuścił ich do środka, jednocześnie odchodząc z tego miejsca.
- A ty gdzie się wybierasz? - zapytała lekko zirytowana zachowaniem chłopaka Zuza.
- Eeeee... No wiesz... Bo.. bo ja muszę coś pilnie załatwić.- odpowiedział Alec szczęrząc się.
- I tak ci nie wierze, ale niech ci będzie- powiedziała coraz bardziej zirytowana. Coś pilnego do załatwienia? Już widzę te jego pilne sprawy. Jak stąd wyjdę to się policzymy.
- Idziesz? - ponaglił ją Jace.
- Tak, chodźmy.- powiedziała i weszli do środka.
- Witajcie!
- Witaj Maryse.- powiedział Jace.
- Co was do mnie sprowadza?
- Przyszliśmy w sprawie pokoi...- zaczął blondyn, ale Maryse mu przerwała.
- A tak. Pokoje jak już pewnie wiecie od Alec'a są dwuosobowe. Chcecie mieszkać razem czy jest wam to obojętne?
- Wolelibyśmy...- zaczęła Zuza, ale Jace jej przerwał.
- Oddzielnie.- dokończył jej brat. ...Razem poprawiła go w myślach poczym zaszczyciła go wzrokiem, który gdyby mógł zabijać, zabiłby go już trzy razy.
- No dobrze, więc Jace, ty zamieszkasz z Clary, a Zuza z ...- urwała Maryse. Proszę, z Izzy. Proszę, z Izzy. Modliła się w myślach Zuza.
- ... Jonathan'em- dokończyła, a Zuza miała ochotę rzucić się na Jace'a i zakończyć jego marny żywot.
- Dobrze, dziękujemy Maryse. My już pójdziemy. - powiedziała Zuza, a odwracając się w stronę drzwi rzuciła bratu spojrzenie mówiące: ,,Jak stąd wyjdziemy to się z tobą policzę."
***
Po wyjściu z gabinetu Maryse wszystko potoczyło się tak szybko, że Jace nawet nie zauważył jak został przyparty do ściany naprzeciwko i lekko podduszony przez siostrę, którą patrzyła się na niego z furią w oczach.
-Ej. O co ci chodzi?! - wydarł się Jace .
- O to, że będę mieszkać z gościem,którego nawet nie znam, a ty mi coś obiecałeś zanim tu przyjechaliśmy! - wykrzyczała mu w twarz, a on tylko poczuł coraz bardziej narastającą w niej furię. I wtedy go olśniło. No jasne obiecałem, że będziemy trzymać się razem. Ona mi tego nie daruje. Pomyślał i zrobił przepraszają minę.
- Przepraszam. - powiedział ledwo słyszalnie. Jego siostra zawsze tak na niego działała. Za każdym razem gdy na niego krzyczała, brakło mu słów w ustach.
- Ostatnie słowo? - zapytała obojętne i przez chwilę Jace miał wrażenie, że ona naprawdę go udusi. Zrobił przerażoną minę, a jego siostra gdy to zobaczyła parsknęła śmiechem, tym samym wychodząc ze swojej roli bezwzględnej siostry gotowej go zabić za najmniejsze przewinienie. Po chwili już oboje się śmiali.
- Wiesz że ci tego nie odpuszczę?-zapytała dalej się śmiejąc.
- Wiem.- odparł także się śmiejąc Jace.
- Co tym razem? Wlejesz mi kleju do żelu do włosów?- zapytał i parsknął śmiechem, a Zuza mu zawtórowała.
- Zapamiętam.- odpowiedziała dziewczyna trochę się uspokajając.
- Mam nadzieję, że nie mamy pokoi na dwóch końcach instytutu, bo wtedy to już naprawdę ci coś zrobię. - powiedziała brązowowłosa.
- Ja też mam taką nadzieję. - odparł Jace i oboje znów wybuchli śmiechem.
_____________________________________________
Witam z nowym rozdziałem mam nadzieję, że się spodobał. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to niebawem pojawi się nowa postać.
Zachęcam do komentowania. 😉😉
- Cześć, Iz
-Cześć, Jace- teraz Isabelle ściskała Jace'a.
- Wchodźcie do środka, poznacie Clary i Jonathan'a, mówiłam wam o nich...- rodzeństwo Herondale spojrzało na Isabelle jakby była obłąkana.
- naprawdę nic wam o nich nie mówiłam?- oboje pokręcili przecząco głowami.
-Hyymm, no dobrze opowiem wam po drodze.
***
- Powinna już być. - powiedział zniecierpliwiony Jonathan.
- Jeśli dobrze się domyślam kim będą tajemniczy goście to Isabelle zaprowadzi ją do swojego pokoju i długo stamtąd nie wypuści.- powiedział Alec, siedząc na parapecie.
- Ją? Dlaczego Izzy nam nie mówi kto to, przecież...- urwała Clary słysząc śmiech dobiegający z korytarza.
Kilka sekund później drzwi do biblioteki otworzyły się ,a w wejściu stanęła Isabelle z jakimś chłopakiem i dziewczyną.
- Wiedziałem!- wykrzyknął Alec i zszedł z parapetu, gdy zobaczył tamtą dwójkę.
- Co wiedziałeś?- zapytała niebieskooka.
- Że to wy będziecie "tajemniczymi" gośćmi Isabelle.- zrobił cudzysłów w powietrzu. Dziewczyna spojrzała na Isabelle niedowierzaniem, a Izzy wzruszyła ramionami.
- No dobra chodź tu do mnie - powiedział i przytulił dziewczynę poczym podszedł do chłopaka o błąd włosach.
- No nareszcie raczyłeś odwiedzić swojego parabatai.- Powiedział ciemnowłosy i uściskał blondyna.
- Mi też miło cię widzieć Alec.- powiedział blondyn na co brązowowłosa parsknęła śmiechem.
- Jestem Zuzanna Herondale, a to mój brat Jace. - przedstawiła się Zuza i wskazała na Jace'a.
- Jonathan Morgenstern, a to Clary , moja siostra. - przedstawił się białowłosy, cały czas patrząc się na dziewczynę. Odkąd weszła do biblioteki nie mogę oderwać od niej wzroku, co się ze mną dzieje!?
-Gdzie Maryse? - zapytał Jace.
- Pewnie w swoim gabinecie - odezwała się w końcu Isabelle- bacznie obserwując Jonathan'a i Zuze .
- Chodźcie, poznacie resztę- odezwał się Alec i zaczął kierować się w stronę drzwi ,a Zuza i Jace podążyli za nim.
***
Gdy weszli do salonu, ujrzeli piętnaście par oczu zwróconych prosto na nich. Alec szybko wszystkich nam przedstawił, poczym zaprowadził nas do gabinetu Maryse, aby przydzieliła nam pokoje. Od Alec'a dowiedzieli się, że mają być dwuosobowe. Kiedy cała trójka znalazła się przed drzwiami gabinetu, ciemnowłosy zapukał kilka razy poczym wpuścił ich do środka, jednocześnie odchodząc z tego miejsca.
- A ty gdzie się wybierasz? - zapytała lekko zirytowana zachowaniem chłopaka Zuza.
- Eeeee... No wiesz... Bo.. bo ja muszę coś pilnie załatwić.- odpowiedział Alec szczęrząc się.
- I tak ci nie wierze, ale niech ci będzie- powiedziała coraz bardziej zirytowana. Coś pilnego do załatwienia? Już widzę te jego pilne sprawy. Jak stąd wyjdę to się policzymy.
- Idziesz? - ponaglił ją Jace.
- Tak, chodźmy.- powiedziała i weszli do środka.
- Witajcie!
- Witaj Maryse.- powiedział Jace.
- Co was do mnie sprowadza?
- Przyszliśmy w sprawie pokoi...- zaczął blondyn, ale Maryse mu przerwała.
- A tak. Pokoje jak już pewnie wiecie od Alec'a są dwuosobowe. Chcecie mieszkać razem czy jest wam to obojętne?
- Wolelibyśmy...- zaczęła Zuza, ale Jace jej przerwał.
- Oddzielnie.- dokończył jej brat. ...Razem poprawiła go w myślach poczym zaszczyciła go wzrokiem, który gdyby mógł zabijać, zabiłby go już trzy razy.
- No dobrze, więc Jace, ty zamieszkasz z Clary, a Zuza z ...- urwała Maryse. Proszę, z Izzy. Proszę, z Izzy. Modliła się w myślach Zuza.
- ... Jonathan'em- dokończyła, a Zuza miała ochotę rzucić się na Jace'a i zakończyć jego marny żywot.
- Dobrze, dziękujemy Maryse. My już pójdziemy. - powiedziała Zuza, a odwracając się w stronę drzwi rzuciła bratu spojrzenie mówiące: ,,Jak stąd wyjdziemy to się z tobą policzę."
***
Po wyjściu z gabinetu Maryse wszystko potoczyło się tak szybko, że Jace nawet nie zauważył jak został przyparty do ściany naprzeciwko i lekko podduszony przez siostrę, którą patrzyła się na niego z furią w oczach.
-Ej. O co ci chodzi?! - wydarł się Jace .
- O to, że będę mieszkać z gościem,którego nawet nie znam, a ty mi coś obiecałeś zanim tu przyjechaliśmy! - wykrzyczała mu w twarz, a on tylko poczuł coraz bardziej narastającą w niej furię. I wtedy go olśniło. No jasne obiecałem, że będziemy trzymać się razem. Ona mi tego nie daruje. Pomyślał i zrobił przepraszają minę.
- Przepraszam. - powiedział ledwo słyszalnie. Jego siostra zawsze tak na niego działała. Za każdym razem gdy na niego krzyczała, brakło mu słów w ustach.
- Ostatnie słowo? - zapytała obojętne i przez chwilę Jace miał wrażenie, że ona naprawdę go udusi. Zrobił przerażoną minę, a jego siostra gdy to zobaczyła parsknęła śmiechem, tym samym wychodząc ze swojej roli bezwzględnej siostry gotowej go zabić za najmniejsze przewinienie. Po chwili już oboje się śmiali.
- Wiesz że ci tego nie odpuszczę?-zapytała dalej się śmiejąc.
- Wiem.- odparł także się śmiejąc Jace.
- Co tym razem? Wlejesz mi kleju do żelu do włosów?- zapytał i parsknął śmiechem, a Zuza mu zawtórowała.
- Zapamiętam.- odpowiedziała dziewczyna trochę się uspokajając.
- Mam nadzieję, że nie mamy pokoi na dwóch końcach instytutu, bo wtedy to już naprawdę ci coś zrobię. - powiedziała brązowowłosa.
- Ja też mam taką nadzieję. - odparł Jace i oboje znów wybuchli śmiechem.
_____________________________________________
Witam z nowym rozdziałem mam nadzieję, że się spodobał. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to niebawem pojawi się nowa postać.
Zachęcam do komentowania. 😉😉
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz