.

▼

niedziela, 1 października 2017

Prolog

Prolog

Cześć! Nazywam się Zuzanna Herondale, jestem córką Amatis i Stephen'a Herondale, oraz przyrodnią siostrą Jace'a Herondale'a. Mam 17 lat. Mieszkam w Idrysie w rezydencji Herondale'ów razem z ojcem, jego żoną i młodszym bratem- Jace'm. Jestem zwyczajną Nocną Łowczynią, a przynajmniej do tej pory tak myślałam. Wyglądem przypominam raczej mamę. Mam brązowe lekko falowane włosy do ramion i niebieskie oczy. Nie jestem zbyt wysoka.
Moja historia zaczyna się tu w rezydencji Herondale'ów. Kiedy to mój brat obudził mnie na śniadanie.
   -Wstawaj!- Jace wydarł się na cały pokój próbując po raz kolejny mnie obudzić,co szło mu z marnym skutkiem.
-Zaraz. Po co właściwie budzisz mnie tak wcześnie!?- warknęła przez poduszkę.
-Ojciec chce nas widzieć na wspólnym śniadaniu.
-Od kiedy my jemy wspólne śniadania?- wyczołgała się z łóżka zaciekawiona . 
-Nie wiem, ale rusz się bo powiedział ,że mamy być na dole za godzinę i ,że masz się ładnie ubrać- już miał wychodzić ,gdy przed samymi drzwiami odwrócił się w stronę siostry.
- Co jeszcze?- prychnęła zirytowana.
-Nic tylko zostało ci pół godziny- oznajmił z wrednym uśmieszkiem.
- Co?! Przecież ojciec mówił, że mam godzinę!
-To było pół godziny przed tym jak zwlekłaś się z łóżka.-  Zuza prychnęła tylko zirytowana i rzuciła w brata poduszką, którą Jace oberwał w twarz .
-Teraz to przegiełaś - powiedział poczym oddał dziewczynie .
W pokoju młodej Herondale rozgrywała się prawdziwą wojna na poduszki . Co chwilę któreś z rodzeństwa spadało z łomotem z łóżka, albo trafiając jedną z poduszek w jakiś szklany przedmiot rozbijając go na kawałki. Właśnie jeden z pocisków wymierzonych przez Zuze leciał w stronę drzwi ,gdy te nagle się otworzyły . W wejściu do pokoju dziewczyny stanął ich ojciec ,który w momencie kiedy rodzeństwo spojrzało w jego kierunku oberwał poduszką w sam środek twarzy. Wtedy oboje już nie wytrzymali i wybuchli śmiechem, a ich ojciec im zawtórował.
-Co tu się stało?- zapytał Herondale, rozglądając się po pokoju- Twój pokój wygląda jakby przeszło przez niego tornado.
-To on!
-To ona!- odpowiedzieli w tym samym czasie, poczym wybuchli śmiechem.
-Dobrze posprzątajcie tu i przyjdźcie na śniadanie. Mam wam coś ważnego do powiedzenia- powiedział i wyszedł, a rodzeństwo tylko spojrzało po sobie.
_____________________________________________
Mam nadzieję ,że rozdział się spodobał, i przepraszam ,że taki krótki ale nie chciałam pisać na siłę, bo przecież nie o to tu chodzi i życzę miłego dnia .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz